Error. Page cannot be displayed. Please contact your service provider for more details. (9)

Andrzej Lach Załęski - Andriej Kirym - legenda Bieszczadów, współczesnych kresów Polski

Temat pozornie nie kresowy, ale uwzględniając nasze obecne granice oraz bujne dzieje wojenne i powojenne Bieszczadów, wart poruszenia, tym bardziej, że sprawa gorąca i bieżąca... Andrzej Lach (Załęski) to od wielu lat i na szczęście ŻYWA legenda Bieszczadów. Jedni, jak ja i wielu innych go podziwiają, szanują, niemalże kochają, inni krytykują i jak to w "Polszcze" "psy wieszają".

Przez lata, przez jego "Bar u rzeźbiarza" w Ustrzykach Górnych przewinęły się tysiące wędrowców i turystów. Mogliśmy słuchać jego barwnych opowieści, nie zawsze do końca prawdziwych, polskich i ruskich pieśni oraz przyśpiewek czy zjeść do syta czarcie żarcie, "piersi carycy" i tym podobne potrawy. Bar u Lach funkcjonował i prosperował dobrze lub bardzo dobrze przez długie lata. Niestety, dzisiejsze Bieszczady to już nie to co choćby kilka czy kilkanaście lat temu. Wetlina czy Cisna zrównały się w dół do poziomu zakopiańskich Krupówek i tandety. Te zmiany na złe nie ominęły również Ustrzyk Górnych i baru u Lacha. 

 

Wybierając się w Beskid Nieski i Bieszczady po wielu latach, chciałem do Lacha zajrzeć. Ze względu na to postanowiłem sprawdzić przed przyjazdem co u Lacha słychać w internecie. Wyniki poszukiwań wprowadziły mnie w bardzo smutny nastrój. Okazało się, że Andrzeja Lacha w Ustrzykach już nie ma. Znalazłem różne niepewne informacje i wpisy, że sprzedał interes, że rzucił wszystko, że postanowił dożyć swych dni na Syberii. 

Już na miejscu, w Bieszczadach prawda nie okazała się aż tak sensacyjna i smutna ze względu na rzekomy brak Lacha. Okazała się inna, choć nie wiem czy wiele lepsza, jeśli nie gorsza.

W poszukiwaniu Andrzeja Lacha wybrałem się śladem filmu z youtube do Łopienki, gdzie go nie zastałem jednak na pobliskim parkingu spytałem człowieka pobierającego opłaty.

Potwierdził on, że Lach w Bieszczadach nadal żyje, tyle że nie prowadzi już baru, regularnie w sezonie pojawia się w Łopience gdzie gra, śpiewa, gawędzi i rzeźbi. Akurat go nie zastałem, ponieważ pojechał na północ kraju na operację oka.

 

Baru już nie prowadzi, bo niestety i podobno rodzina ubezwłasnowolniła go i przejęła majątek. Być może Andrzej zawsze żył w swoim świecie, miał jakieś tam obsesje, ale zawsze dobrze kierował swoim małym bieszczadzkim interesikiem. Już kiedyś było tak, że oddał na kilka miesięcy synowi bar w zarząd i skończyło się to wielkimi kłopotami. Andrzej powrócił wówczas i to naprawił.

 

 

Przykre, że takie to prawdziwe, że zgodnie ze znanym powiedzeniem, z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Lacha w Ustrzykach już nie ma, ale żyje w Bieszczadach, tworzy, opowiada i gra w Łopience, a mieszka w Terce. Jest to smutne i radosne zarazem, że mimo wszystko ten bieszczadzki pieśniarz i gawędziarz, również w tematyce historycznej nadal tam żyje i po prostu jest.

Andrzej Lach Załęski, którego prawdziwą historię miałem zaszczyt poznać, ostatnio funkcjonuje również jako Andriej Kiryn. Warto to wiezieć, szukając Go w internecie i Bieszczadach. Konceruje też po Polsce.

B.S.

Wiadomości