Error. Page cannot be displayed. Please contact your service provider for more details. (15)

Do łaźni marsz- wzorem naszych przodków i królów

Tym razem, po kilku cięższych tematycznie, ale mamy nadzieję, ciekawych publikacjach i tekstach, oddajmy się trochę tradycji zdrowia, higieny i przyjemności. 

Jako że strona hussar.com.pl traktuje raczej o sprawach historycznych i dziejowych, tak też będzie i tym razem… o łaźniach i saunach, kiedyś i dziś.

Skoro było to także już przed wiekami, stanowi to podtrzymywanie dawnych zdrowych i przyjemnych tradycji, może stanowić także formę odtwórstwa historycznego ;)

Tak, i nawet nie trzeba u reko- krawcowej zamawiać strojów ;)

 

fot: http://www.russian-bath.com/images/bania.jpg

 

Aby lepiej sobie wyobrazić, jak to było i aby milej się czytało, oraz aby zachęcić do wizyty w łaźni i saunie, tekst jest bogato ilustrowany. Czyli jak na łaźnię przystało, będzie sporo artystycznej, swobodnej i niewinnej nagości.

To chyba jedyny sposób, aby w historycznym serwisie internetowym "zdjąć szaty" ;)

 

 

Korzystając z okazji, dziękujemy za nadesłanie części przedstawionych obrazków i zdjęć, bo kto zaglądał tu kilka razy, zauważył, że ilustracji przybyło ;)

 

Tradycja łaźni, sauny, bani na naszych ziemiach, jak również północnych i wschodnich ma przeszło tysiąc lat!!! Państwo polskie, jak i ruskie jeszcze nie istniało, a Słowianie już wtedy myli się i wygrzewali w łaźniach, by następnie szybko i gwałtownie schłodzić się w zimnych okolicznych wodach.

 

 fot: http://img1.liveinternet.ru/images/attach/c/0//52/320/52320771_zxc.jpg

Z. Serebryakova; Banya

 

 

Chadzali do nich zarówno prości chłopi, zwykła ludność, jak i wyższe sfery, w tym książęta i królowie.

 

Może początek zimy, pierwsze mrozy, śniegi i zimne powiewy wiatru tak na nas wpłynęły, że dodatkowo po cięższych tematach, poruszyliśmy i ten. Temat tym bardziej ciekawy, że w czasach, gdy o królach, bitwach, rycerstwie piszemy i mówimy w czasie przeszłym, o zdrowej łaźni i cielesnych w niej „mękach” oraz „uciechach” możemy mówić nadal i to w czasie teraźniejszym.

fot: www.tuttartpitturasculturapoesiamusica.com/2012/11/Vitali-Tikhov.html

 

fot: http://images.coilhouse.net/wp-content/uploads/2008/03/banya6.jpg

"Rosyjska Wenus" Borysa Kustodiev'a (1926r) 

Jeśli chodzi o pierwsze przekazy z naszych terenów dotyczące łaźni, możemy sięgnąć do zapisów arabskich pisarzy- kronikarzy. Opisali oni łaźnie słowiańskie, a opis ten brzmi następująco:

"Nie mają oni łaźni [murowanej], lecz posługują się domkami drewnianymi. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobnym do wodorostów, a co oni nazywają: "mech".

(Służy to zamiast smoły do ich statków).

 

Budują piec z kamienia w jednym rogu i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się rozgrzeje, zatykają owe okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Leją ją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma w ręku wiecheć z trawy [witkę z liśćmi], którym porusza powietrze i je ku sobie. Wówczas otwierają pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi [potu] i nie zostaje na żadnym z nich ani śladu świerzbu czy strupa. Domek ten nazywają al-i[s]tba [izba]".

Kąpano się w cebrach, a myto ługiem, zwanym po staropolsku zołą.

 

fot: https://cdn.superstock.com/4266/Preview/4266-24832.jpg

 

fot: http://arts-ua.com/artists/Chernov/1348/30398/

Archeolodzy pierwsze łaźnie odkryli na terenach Polski, Rusi i w Czechach. Pierwotnie budowano je w formie ziemianiek. Taka forma przetrwała aż do średniowiecza. W grodach łaźnie budowano na powierzchni ziemi.

 

W Gnieźnie, w wyniku badań, odkryto łaźnię z czasów Bolesława Chrobrego. Był drewniany budynek, z kamienną podłogą o wymiarach 2,3 na 5 metrów. W takiej łaźni pieca nie było, za to rozpalano ogień na skraju kamiennej podłogi, od czego rozgrzewała się jej pozostała część i wnętrze.

W Gdańsku odkryto większą łaźnię na planie kwadratu, o boku długości blisko 5 metrów.

 

fot: https://lumikkoinwonderland.files.wordpress.com/2013/03/akseli-gallen-kallela-xx-in-the-sauna-xx-private-collection.jpg

 

Na Gródku, na Wołyniu, odkryto łaźnię, w której gliniany

piec znajdował się w narożniku pomieszczenia.

 

Pierwowzorem współczesnej łaźni była prasłowiańska „łamziemlanka”.

 

Wydzielony fragment ziemianki  traktowany był niezwykle poważnie, a czynności wykonywane wewnątrz, mające na celu oczyszczenie, uzdrowienie, miały charakter wręcz sakralny. Związane to było z czczonym przez Słowian bóstwem Kupały- „boga” kąpieli.

 

Jak widać tradycja nocy kupały na Rusi przetrwała do dziś ;)

 

fot: www.shafir.info/shafir_images/10Album/10Russia~20St_Petersburg~90SPBFO~100Ivan_Kupala_2011~108Ivan_Kupala_5%5E1920x.jpg

 

 fot: http://41.media.tumblr.com/6c18edaea4a8834d624093ea1464683e/tumblr_mgeihvNJN81rkvxgbo1_1280.jpg

 

Uznawano, że łamziemlanka była siedzibą tego bóstwa. Dlatego też odbywały się tam uczty i różne ceremonie.

 

Samej wody w łaźni nie traktowano, jako gwaranta czystości, a przypisywano jej działanie magiczne.

W kolejnych latach i wiekach wzrastała rola łaźni oraz ich liczebność na słowiańskich terenach. 

 

 

 „Książe uposażał nieraz wójtów i sołtysów przywilejem na zbudowanie łaźni, w której wszyscy mieszkańcy danej miejscowości powinni się kąpać za stosowną opłatą”.

 

 http://myfamilytravels.com/sites/default/files/image/400px-Typical_Russian_Banya.jpg 

 

 

fot: https://cdn.superstock.com/4266/Preview/4266-22073.jpg

 

W średniowieczu łaźnie mieściły się w każdym większym mieście, a w XIV wieku w samym Krakowie było ich dwanaście.

Wbrew błędnej opinii, dawne wieki były czasem czystości. Posłowie przybywający do króla, na Wawel, wcześniej musieli poddać się w łaźni zabiegom higienicznym, zarazem odpocząć, po czym otrzymywali czyste ubranie, na wizytę u króla.
W tym czasie „...ledwie jaki rycerz zjawiał się u drugiego w gościnie – natychmiast przyrządzano mu łaźnię. Wchodził do pewnego rodzaju beczki napełnionej wodą, a dziewki służebne nacierały jego ciało”

 

 

Król i księcia często spędzali czas w łaźni, we wcześniejszych wiekach również ze swoimi wojami i rycerzami. 

Wielkim miłośnikiem łaźni był Bolesław Chrobry, który codziennie spędzał w niej kilka godzin (tam wymierzał, między innymi, kary, stąd powiedzenie „dać komuś łaźnię”). Kazimierz Wielki codziennie brał kąpiel w łazience i, jak stwierdzają kronikarze, nawet w przedśmiertnej chorobie, nie mógł się od niej powstrzymać.

 

 

 

 

 

 

 

Andrzej Ciołek, wojewoda mazowiecki, posiadał w swoim dworze olbrzymią wannę, w której „większa liczba ludzi jednocześnie kapać się mogła”. Władysław Jagiełło kąpał się co drugi dzień. Często kąpał się też Zygmunt Stary, którego orszak zatrzymywał się przy wiejskich łaźniach, aby król mógł „wziąć kąpiel parową.

Kandydat na króla niekiedy wysyłany był do łaźni, by można było ukradkiem podejrzeć jego „walory” i ocenić zdolność do spłodzenia przyszłego następcy tronu ;)

 

Jadwiga wysłała do łaźni jednego z dworzan- Zawiszę z Oleśnicy, by ten się upewnił, czy aby Jagiełło nie jest jakimś zarośniętym włosiem niedźwiedziem. Jagiełło, który się domyślił, w czym rzecz, zaprosił gościa po posiłku do łaźni, „aby dokładniej przypatrzył się nie tylko urodzie, ale i budowie pojedynczych części ciała" przyszłego władcy.

 

 

 

 

Z czasem łaźnie stały się źródłem dochodów. Jej goście mogli korzystać tak z suchej łaźni/ sauny, jak i z łaźni parowej, w której kamienie leżące na piecu polewano wodą, z czego powstawała gorąca para.

 

  

fot: http://media-cache-ec0.pinimg.com/236x/58/bc/54/58bc54a8cb919dfb77af2ca7a3f7bec7.jpg

 

fot: http://pics.share-image.com/pictures/big/2011/268/13170339911172063547.jpg

 

 

 

W łaźni, poza myciem i wygrzewaniem, golono, strzyżono, a również, na życzenie, chłostano witkami brzozowymi lub dębowymi. Poddawano się zabiegom kosmetycznym czy lekarskim.

 

  

Zatem do łaźni chadzano ze względu na dawny kult Kupały, ale też dla zdrowia i ze względów towarzyskich.

W łaźniach spędzano długie godziny na zabiegach, wygrzewaniu się, oczyszczaniu, także na rozmowach, jedzeniu i przyjemnym spędzaniu czasu w doborowym lub miłym towarzystwie.

 

Tak tematykę łaźni poruszył

Jan Kochanowski:

 

Kachna sie każe w łaźni przypatrywać,

 

Jeslibych ją chciał nago wymalować;

 

A ja powiadam: gdzie nas dwoje siędzie,

 

Tam pewna łaźnia, mówię, łaźnia będzie. 

 

 

 

 

Niezwykłą atrakcję i zabiegiem, bardzo popularnym w mokrych łaźniach na wschodzie, stanowi okładanie rozgrzanego ciała witkami brzozowymi lub dębowymi.

 

 

fot: wowxxx.ru/wp-content/uploads/2013/03/1363947540_devki_v_bane_23.jpg    

 

 

 

Pewien kryzys w dziedzinie łaźni nastąpił w Polsce w czasach panowania Stefana Batorego. Król za takim spędzaniem czasu nie przepadał i do łaźni nie chadzał. Jakby tego było mało, powszechne były plotki o panującym w łaźniach pijaństwie i rozwiązłości seksualnej. 

 

Ciekawe, czy Kochanowski pisząc swoją łaźniową fraszkę 

o Kachnie, miał coś niecnego na myśli...

 

  

Szczególnie na terenach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej i w Rosji łaźnie- sauny działały i działają do dziś.

 

fot: http://www.artlib.ru/index.php?id=11&fp=2&uid=20444&iid=269192

 

W Polsce w czasach PRL, kiedy to statystyczny Polak mył się raz na osiem miesięcy, nastąpił upadek tych cudownych przybytków. Wcześniej kryzys w tej dziedzinie, po wiekach czystości przypadł na czasy saskie, jednak w wieku XIX powrócono do dobrej i czystej tradycji.

 

Obecnie łaźnie ponownie powracają do łask. Jest ich coraz więcej, samodzielnych łaźni, jak i tych w kompleksach basenowych.

 

Niestety z dobrej i zdrowej tradycji bardzo często niewiele zostało, bo ważne jaka ta łaźnia/ sauna jest.

Łaźnia, tak jak dla naszych przodków, ma być dyskretnym miejscem spokojnego odpoczynku dla ludzi sobie bliskich, rodzin i znajomych, bez większego skrępowania.

 

 

 

fot: http://images.artwanted.com/large/61/66712_1054061.jpg

 

Miejscem, jak w Skandynawii, dokąd idą całe rodziny, od wnuczka, z rodzicami, po dziadka

(o ile nie ma przeciwskazań zdrowotnych).

Łaźnia/ sauna, mimo „cierpień” w przyjemnym upale, doskonale wpływa na skórę, jej kondycję i gładkość. Wysoka temperatura otwiera pory, pozwala pozbyć się toksyn z organizmu, a także obniżyć wagę, z czego często korzystają sportowcy.

 

 

Łaźnia, poprzez nagrzanie zdrowego organizmu, a potem schłodzenie podczas kąpieli, doskonale hartuje organizm. Zdrowe osoby korzystające z łaźni/ sauny, praktycznie nie są podatne na przeziębienia.

 

 

fot: http://www.lubaproart.com/newsite/musyankova/

Vilkovir, "Banya" (1978r)

 

 

  

 

Co ważne, a czego jakże często nie zapewniają popularne łaźnie/ sauny przy basenach…- w łaźni powinien panować spokój, cisza, swoboda powolnego spędzania czasu. 

 

 

 

Jak widać, do łaźni, najpewniej po konsultacji

z lekarzem, chodzą także kobiety w zaawansowanej ciąży.  fot: http://bani.ua/articles/idem-v-banyu-s

 

 

 

 

 

W łaźni, jak to przed wiekami bywało, należy być nago, czemu sprzyja półmrok i dobrze dobrane towarzystwo ;)  Niedopuszczalne jest wchodzenie do łaźni w klapkach, suchym czy tym bardziej mokrym stroju kąpielowym. Jest to niezwykle szkodliwe dla skóry osoby odzianej w taki strój, jak i dla pozostałych uczestników, którzy opary ze stroju muszą wdychać.

Nie tylko dla „wstydliwych”, ale w zależności od atmosfery i towarzystwa można usiąść i okryć się bawełnianym ręcznikiem.

 

fot: www.digitalsovietart.com/images/paintings/10997/52f60f8a8acd0.jpg

 

 

fot: http://25.media.tumblr.com/93f2affd33adecf880654b5d66aa932d/tumblr_mwik7y8UEM1skyr4io1_500.jpg

 

Efekt i przyjemność schłodzenia ciała po nagrzaniu w zimnej wodzie, najlepiej beczce, jeziorku czy rzeczce, są nieziemskie. Nikt, kto się odważy, nie zaprzestanie tej praktyki ;)

W wilgotnej łaźni, tak jak ruskiej bani, powinno być tak gorąco, że odnosi się wrażenie, że ramiona szczypią, a skóra jest czerwona. Bez obaw, to szybko mija.

Komu jest za gorąco, może usiąść niżej, bo jak wiadomo, im wyżej, tym cieplej.

  

 

 

W łaźni można, ale nie trzeba kierować się internetowymi radami, ile w niej siedzieć.

Z początku lepiej krócej, niż zbyt długo, ale każdy czas i ilość „posiedzeń” powinien dobrać do swoich preferencji. W łaźni jednorazowo siedzi się tak długo, jak czuje się komfort. Aby łaźnia zadziałała, jak należy, trzeba posiedzieć do momentu, aż skóra zacznie się pocić, bo to oznacza, że otworzyły się pory w skórze i sauna działa na nas.

  

fot: http://horizoninhereyes.files.wordpress.com/2012/02/p1130235.jpg

 

Chłodzenie ciała pod prysznicem czy w wodzie stojącej

wykonujemy tak długo, jak nam to odpowiada.

 

fot: http://static2.mydestination.com/library/images/598200_1000_586.jpg

  

 

Potem robimy towarzyską przerwę w dosyć ciepłym, przytulnym przedsionku, gdzie pijemy wodę, jemy czasem lekkie potrawy w ramach celebrowania tego czasu, ale teoretycznie to nie jest wskazane.

W wielu łaźniach, wynajmowanych w Rosji, dla małej grupy, na kilka godzin, dostępne są też pomieszczenia z łóżkami do odpoczynku i innych tam… ;)

 

fot: http://artrussianpainter.com/en/archives/1294

 

 

 

 

Na koniec to, co powinno być na początku! Przed wejściem do sauny, dokładnie myjemy się cali. Łaźnia to higiena, czystość. Żadnych "brudasów", bo nieumyty, spocony człowiek, szczególnie w takiej temperaturze, to przykry zapach dla wszystkich, zarazki i zrujnowany efekt pobytu w łaźni.

 

 

 

A zatem, kultywując starosłowiańską i staropolską tradycję naszych przodków…

każdy kto zdrów, marsz do łaźni… i nawet żupana nie trzeba :D

 

Mamy nadzieję, że łaźniowa nagość nikogo nie razi, bo nie taki jest cel zamieszczenia tych wizerunków.

 

Bardziej "odważne" niż u nas nagie wizerunki można przecież oglądać w muzeach, a nawet w Watykanie ;)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Do łaźni na kąpiele chadzała nawet Marylin Monroe ;)